Cezary Wojtek Krzysztof Wratislavia Yacht

                        Cezary                                                         Wojtek                                                     Krzysztof


nasz adres e-mail: rejs(x)wratislavia-yacht.pl       gdzie (x) oznacza @

Umowilismy sie, ze Krzysztof bedzie naszym oficjalnym kronikarzem pokladowym, zapisujac co wazniejsze czy ciekawsze wydarzenia z kazdego dnia. Wojtek tlumaczy to na angielski, a Czarek na francuski.

We agreed that Krzysztof will be our official deck scribe, recording the more important or interesting events every day. Wojtek will then translate it into English and Czarek into French.

Il a ete convenu que Krzysztof sera notre journaliste de bord officiel, en notant des evenements importants et interessants au quotidien. Wojtek fera la traduction en anglais et Czarek en francais.


Serwis rusza w połowie września

Szykujemy się do rejsu.

Serwis wystartuje w połowie września.

Pierwszy wpis - jeszcze z kraju

12 wrzesnia 2007

N51o 04.306’
E016o 58.153’

Ostatnia faza przygotowan. Cezary we Francji, Wojtek w drodze do Francji.
Ja jeszcze we Wrocławiu mam całe mnóstwo spraw do załatwienia przed poniedziałkowym wyjazdem.


The last phase of preparations. Czarek in France, Wojtek on his way to France, and I am still fighting in Wrocław. All kinds of things to take care of before my departure on Monday.


Derniere phase de preparatifs. Czarek en France, Wojtek en route pour la France, et moi, je me decarcasse encore a Wroclaw. Une multitude de choses a regler avant mon depart lundi.

14 września 2007 — Historyczne zapiski (znalezione w śmietniku :-))

Oto pierwsza mapa naszej trasy - rysowana na serwetce…
(w końcu wiele ważnych spraw od serwetek się zaczynało)

17 września 2007

N 52o 10.233’
E020o 58.445’

Warszawa.Wylatujemy do Biaritz.

Ileż to spraw zostaje tutaj. Całe mnóstwo z nich wydaje się niedokończone, pilne i ważne… I pomyśleć, że tak na dobre wrócimy dopiero w czerwcu 2008.

Zapewne już jutro będziemy mieli zupełnie inną perspektywę postrzegania tego wszystkiego …


At last I’m flying to Biarritz.
How many matters do I leave behind. Many of them quite unfinished, yet most urgent and so vastly important…
And just think that we’re not coming back until June 2008.
Most likely, tomorrow, our perspective and perceptions towards all of this will become so different…

Enfin, je m`envole pour Biarritz.
Que de choses en cours restent ici. Une multitude semble pas finies, incroyablement urgentes et importantes…
Et dire qu`en fait en ne sera de retour qu`en Juin 2008.
Probablement deja des demain on aura une autre vision de percevoir tout cela…

19 września 2007 (środa)

N 43o 22.132’
W 001o 47.020’

Pierwsze wyruszenie w morze a właściwie w ocean! Nieomal cały dzień na Wratislavii.Jeszcze przez kilka dni będziemy robic zakupy, rozlokowywać je w odpowiedni sposób na jachcie…

Our first „sortie” (we’re in France, remember?) out to the sea or, rather, to the ocean! Almost an entire day on Wratislavia. For a few more days we will be shopping for supplies, arranging them on our yacht…

Premiere sortie en mer, ou plutot ocean ! Presque toute la journee a bord de Wratislavia. Durant quelques jours encore nous allons faire des courses, puis les disposer dans le bateau…

23 września 2007

N 43o 22.132’
W 001o 47.020’

Znów w Saint Jean de Luz po dwudniowej wizycie w La Rochelle, gdzie odbywały się targi żeglarskie.
Załatwianie między innymi dodatkowych ubezpieczeń etc.
Mamy sporo kłopotów z instalacją oprogramowania do pobierania prognoz pogodowych. Wciąż nam nie chce działać, podobnie jak satelitarna łączność z naszymi komputerami. Pogoda się w końcu poprawiła. Wypływamy jutro około południa.

In Saint Jean de Luz again, after a two days’ trip to La Rochelle. Among other things, getting our insurances sorted, etc. Quite a few problems with the installation of the software for weather forecasts. They still don’t work same as our satellite computer links.
The weather improves at last. We’re leaving tomorrow around noon.

De retour a St Jean de Luz apres une visite de deux jours a La Rochelle. Nous nous occupons entre autres des assurances complementaires etc. Pas mal de soucis avec l`installation du programme pour la meteo. Ca ne marche toujours pas, idem en ce qui concerne la liaison satellite avec nos ordinateurs.
Le temps s`est enfin ameliore. On part demain vers midi.

23 września 2007

Filmik

26 września 2007

N 43o 54.395’
W 007o 55.077’

Biskaje przyjęły nas falami i deszczem. Refując przehalsowaliśmy je nie spotykając żadnego innego jachtu.
Właśnie wychodzimy na otwarty Atlantyk. Pojutrze planujemy pierwszy port - Porto.
Musimy usunąć parę usterek. Nastroje bardzo dobre! Pachnie przygodą.

27 września 2007 (czwartek)

Zdjęcia z rejsu (jeszcze z żonami)

28 września 2007 (piątek)

N 41o 11.141’
W 008o 42.277’

Porto – pierwszy port po nieomal 4 dobach żeglugi, pierwsza łączność internetowa.
Wyruszyliśmy z Hendaye (N 43o 22.132’, E 001o 47.020’) z francuskiej części kraju Basków w poniedziałek, 24.09. o 13;40. Już po kilku godzinach żeglugi musieliśmy wyciągnąć polary, swetry, czapki i ciepłe sztormiaki. Biskaje przywitały nas zachodnim wiatrem („w mordę”) 4 – 5o, deszczem i 3 metrowymi falami.
Po trzech dobach halsowania minęliśmy Finister (najdalszy, zachodni przylądek Hiszpanii) i mogliśmy zmienić kurs na południowy. W końcu baksztag, trochę slońca i pierwsze delfiny. A następnego dnia całe mnóstwo delfinów…
W Porto planujemy jeden dzień postoju poświęcić na drobne naprawy, uzupełnienie wody, ładowanie akumulatorów, tankowanie paliwa przed wyruszeniem w kierunku Madery. Jednego z nas czeka jazda na 26 metrów ponad poziom pokładu. Trochę wysoko –od lustra wody to trochę wyżej niż ósme piętro. Pechowo zerwał się fał spinakera.

Porto – our first port after almost four days of sailing, our first internet communication. We left Hendaye (N 43o 22.132’, E 001o 47.020’) in the French part of the Basque country on Monday, 24 September at 13:40. After only a few hours of sailing we had to get out our bad weather gear, hats, sweaters and warm wet weather clothes. The Biscays welcomed us with the westerly winds (straight in our faces) of 5 – 7o (Beaufort), rain and 3 meter waves. After three days of tacking back and forth we passed the Finisterre (literally “the end of the Earth”) – the furthest western part of Spain) and were able to change our course to the South. At last we’re able to get on a running tack, we get some sun and our first dolphins. Lots of them the next day…
In Porto we’re planning a one day stop-over to make some repairs, refill our water tanks, charge the batteries, and gas-up before we set off for Madeira. One of us needs to ride up 26 meters to the top of Wratislavia’s mast. A bit high – about eight stories from the water level. Unfortunately our spinnaker halyard broke.

Porto – notre premier port apres presque 4 jours de navigation, premier contact internet. On a quitte Hendaye (N 43o 22.132’, E 001o 47.020’), partie francaise de Pays Basque, lundi 24 Septembre a 13h40. Des les premieres heures de navigation on a du sortir les polaires, les pulls, les bonnets et les vestes de quart. Le golf de Gascogne nous a accueilli avec du vent d`ouest (dans le nez) 5 – 7o Beaufort, avec de la pluie et des vagues de 3 m. Apres 3 jours de tirage des bords nous avons passé le Cap Finisterre (pointe NW d`Espagne) et nous avons mis le cap plein Sud. Enfin le vent portant, un peu de soleil et les premiers dauphins. Et le jour suivant une multitude de dauphins…
A Porto nous dedions une journee aux petites reparations, plein d`eau, recharge des battries, plein de gasoil avant de partir pour Madere. L`un de nous doit s`envoler a 26m, en haut du mat pour reparer la drisse de spi. Depuis la surface de l`eau ca fait un peu plus que le huitieme etage !

————————————————————-